Prawo panoramy i wizerunki (?!) budynków

Pamiętacie aferę z Katy Perry i Stadionem Narodowym? Czy piosenkarka rzuciła czymś w tłum fanów podczas koncertu? Nie! Pokazała obiekt w teledysku. Z zewnątrz.

O co chodzi?!

Według rzeczniczki PGE o to, że „(…) PGE Narodowy to dziś jeden z najlepszych, najpopularniejszych obiektów na świecie. Firmy płacą, żeby się posługiwać naszym wizerunkiem. Zastrzegliśmy jako znaki towarowe elewację stadionu, jego kubaturę, dach… W zależności od tego, jaką część stadionu ktoś chce wykorzystać, musi zapłacić od 13 do 120 tys. zł.”

Skoro rzeczniczka tak twierdzi, to pewnie tak jest. Ale podane argumenty nie odbierają prawa do filmowania obiektu i wykorzystywania jego „wizerunku” w filmach. Ani w teledyskach, ani w dokumentach, etiudach czy bzdurach wrzucanych na Snapchata. To mniej więcej tak, jakby z informacji, że jest wtorek, wnioskować o tym, jaka jest dzisiaj pogoda.

Warto nazywać rzeczy po imieniu

Zwłaszcza, jeśli chodzi o kategorie prawne. Po kolei. Wizerunek mają osoby fizyczne. Ludzie. Niestety jego ochronę uregulowano w ustawie o prawie autorskim, czego przykre konsekwencje można zaobserwować na co dzień. Między innymi dlatego zgoda na wykorzystanie wizerunku w filmie, zamiast zamykać się w jednym logicznym zdaniu, ledwie mieści się czasem na trzech stronach i pokrywa się z polami eksploatacji materiału filmowego. To jednak temat na odrębny artykuł.

Gdy ktoś mówi o wyłącznym prawie do „wizerunku” budowli, zwykle ma na myśli zastrzeżony znak towarowy. Taka ochrona nie jest jednak absolutna i nie skutkuje zakazem pokazywania obiektu na zdjęciach czy w materiale filmowym. Znak towarowy, potocznie logo, ma na celu odróżnienie towarów lub usług, pochodzących z różnych przedsiębiorstw. Chodzi o identyfikację na rynku i budowę marki. Szybkie kuszenie konsumenta, który poprzez symbol graficzny ma bezbłędnie rozpoznać tego, od kogo lubi kupować.

Zobaczmy na przykładzie innego, niż Stadion Narodowy, symbolu Warszawy, co filmowcom wolno.

Posiadamy znaki zastrzeżone!

Co ma zrobić filmowiec, jeśli ktoś, na przykład zarządca Pałacu Kultury i Nauki, raczy go takim komunikatem i żąda wynagrodzenia za każdą formę utrwalenia i rozpowszechniania obiektu?

Należy skorzystać z wyszukiwarki Urzędu Patentowego RP, za darmo, przez Internet i bez konieczności zakładania konta. Następnie odhaczyć TMV znaki towarowe i wpisać słowo klucz. Najczęściej będzie to nazwa obiektu albo podmiot zarządzający. No to jedziemy z Pałacem!

To, że coś wyskakuje w bazie nie oznacza, że jest chronione. Trzeba sprawdzić rubrykę „numer prawa wyłącznego”. Jeśli jest pusta, trzeba kliknąć i zobaczyć dlaczego. Przyczyną zwykle jest albo niespełnienie wymogów stawianych znakom towarowym, albo to, że „decyzja warunkowa wygasła”. Najczęściej można to rozumieć jako „nie wniesiono stosownej opłaty”.

Z punktu widzenia filmowca, interesujący może być znak o lp. 4. Widać rysunek i dumny napis na gzymsie „Pałac Kultury i Nauki”. Klikamy!

Patrzymy na datę wygaśnięcia: 2027-02-08. Oznacza to, że faktycznie znak słowno-graficzny jest chroniony. Tutaj nie ma ściemy. Jest gdzie indziej. Teraz ustalamy, czego, tak naprawdę, robić nie można. Zerkamy na „Klasyfikacja nicejska”.

Ochrona dotyczy zarówno identycznej grafiki, jak i co prawda trochę innej, ale umożliwiającej rozpoznanie budynku. Na przykład zdjęcia lub ujęcia. Teraz jednak najważniejsze: chodzi o to, czego z owym ujęciem robić nie wolno.

Jeśli filmowiec świadczy usługi w zakresie reklamy i promocji i walnie na koniec spotu ujęcie PKiN albo zamieści jego zdjęcie i opatrzy chwytliwym hasłem „Będziesz miał większy fejm, niż Pałac Kultury i Nauki”, sam może mieć fejm o jaki wcale mu nie chodzi i problem. Zwracam także uwagę na znak o lp. 5, zaraz pod imponującą grafiką, linijka bez obrazka. Zastrzeżono także samą nazwę „Pałac Kultury i Nauki”. Zakres jej ochrony jest prawie taki sam, jak znaku słowno-graficznego.

Jeśli dane oznaczenie jest zastrzeżone, nie wolno go wykorzystywać do oznaczania towarów ani usług, w zakresie wynikającym z rejestracji. Nie można także sugerować powiązań gospodarczych z podmiotem, który sobie znak zastrzegł.

Jak to się ma do wykorzystania ujęcia PKiN w filmie, pokazującym kawałek Warszawy? Nijak.

Prawo panoramy

Na krajobraz miejski składają się zarówno budynki, pomniki, instalacje artystyczne chronione przez prawo autorskie, jak i niechronione. Tzw. prawo panoramy to forma dozwolonego użytku. Oznacza to wyjątek od zadawania uprawnionemu dwóch pytań: 1) czy mogę skorzystać?; 2) za ile? Owa dyspensa ma swoje granice.

Wolno kręcić:

  • kręcić utwory (budynki, pomniki, instalacje artystyczne etc.) wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach;
  • zarówno dwu jak i trójwymiarowe utwory, jeśli spełniają powyższy warunek;
  • zdecydowaną większość graffiti i murali.

Nie wolno kręcić (bez pozwolenia uprawnionego):

  • tymczasowych instalacji artystycznych;
  • wystaw sklepowych;
  • utworów, wystawionych w przestrzeniach typu galeria handlowa, restauracja etc.

BARDZO WAŻNE!!

To, że coś jest dozwolone w ramach wolności panoramy nie oznacza, że sprawa jest załatwiona. Prawo autorskie nie jest jakimś nadrzędnym zbiorem norm i musi współdziałać z przepisami chroniącymi inne interesy. Na przykład takie jak bezpieczeństwo publiczne, prawo do prywatności, prawo własności i decydowania o tym, co dzieje się na terenie danego obiektu czy prawo do dyktowania warunków uczestnictwa w danej imprezie. Nie zawsze zatem będzie tak, że filmowiec będzie mógł kręcić, mimo że prawo autorskie nie stoi na przeszkodzie.

Więcej o wolności panoramy, także w innych państwach UE, będzie można przeczytać w kolejnym numerze, 03/2017, Film&TV Kamera.

2 komentarze

  1. Ma pani 100% racji jak zwykle w opisie problemu, także w opublikowanym artykule (choć np. z muralem Banksy’ego mam realny problem w filmie; mam wątpliwości czy obejmuje go domyślne „prawo panoramy”) ale chcę przy okazji zwrócić pani uwagę na ciekawy passus w ustawie o muzeach z 21.11.1996 (tekst ujednolicony 2017 na stronie kandelarii Sejmu) gdzie w art.25a mówi się o opłatach za wizerunek muzealiów. Mimo że wizerunek dotyczy wyłącznie ludzi, spotyka się w aktach prawnych takie niedoróbki co zresztą muzea skwapliwie wykorzystują (już się spotkałem z żądaniem zapłaty licencji za filmowanie „wizerunku” samego muzeum). Pozdrawiam

    1. Panie Michale,

      dzięki za komentarz. Brak konsekwencji ustawodawcy w używaniu pojęć, wiadomo, żadna nowość. Ja w ogóle uważam, że to niedobrze, że prawo do wizerunku jest opisane w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych, bo z tego powodu wiele osób traktuje wizerunek jak utwór. Przejawia się to np. w praktykach dot. koniecznych elementów zgody na utrwalenie i rozpowszechnienie wizerunku, zupełnie niepotrzebnych i często utrudniających pracę filmowcom. Co gorsze, niektóre sądy przekładają wnioski i rozumowanie z orzeczeń dotyczących wizerunku na utwory i odwrotnie. Niedobrze!!

      Co do „wizerunków” muzealiów…no cóż. Ustawodawca rozstrzygnął, czyje i jakie prawo bierze górę. Mógł ustanowić jakąś formę nieodpłatnego dozwolonego użytku o jasno opisanych granicach, zdecydował jednak o prawie instytucji do wynagrodzenia za fotografowanie obiektów.

      W kwestii Banksy’ego, może to pomoże: http://sprawnaedukacja.pl/ze-sciany-ekrany-czyli-mozna-wykorzystac-graffiti-filmie/

      Polecam też w „Film&TV KAMERA”, nr 3, wrzesień-listopad, mój artykuł „Miasto w kadrze”, jest w nim trochę wątków nieporuszonych w powyższym tekście. Niebawem zresztą ten felieton będzie udostępniony na moim blogu.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook