Co robi prawnik wśród hackerów?

Uczy się! Przy okazji próbując czegoś nauczyć innych. Większość zeszłego tygodnia spędziłam w Gironie, uczestnicząc w OverDrive Hacking Conference. Pobyt idealnie wpisał się w koncepcję sPRAWNEJ EDUKACJI. Oto dlaczego.

Od praktyki do teorii

Przyjęcie zaproszenia do udziału w konferencji, zmobilizowało mnie do spojrzenia na moje obecne zainteresowania naukowe pod innym kontem. Zamiast opowiadać o tym, co i dlaczego jest chronione, musiałam opowiedzieć, co hackerom wolno a czego nie. Wszystko na przykładzie dostępu do oprogramowania autonomicznych samochodów. Mimo iż moje wystąpienie było bardziej popularne, niż naukowe, mnie jako naukowcowi sporo dało. Wiadomo przecież, że z boku widać więcej. Dobrze by było, gdyby prawnicy częściej stawiali się w sytuacji osób, które z prawa korzystają, albo którym prawo przeszkadza, na co dzień. I żeby pytali ich, z czym konkretnie mają problem. Uważam, że z prawem jest jak z dziennikarstwem: jeśli tak naprawdę nie wiesz o czym piszesz, to co z tego, że potrafisz?!

Wizerunek vs rzeczywistość

Hackerzy biorący udział w wydarzeniu byli jacyś dziwni. Bez kaptura, za to niektórzy z żonami ze sobą i dziećmi w domu. Nie ćpali, nie planowali ataku na rządowy serwer. W zasadzie potwierdzenie znalazł jeden stereotyp: wszyscy byli mężczyznami. Ja tymczasem liczyłam, że poznam jakąś hackerkę, podobną do postaci granej przez Alicię Vikander w ostatniej części Bourne’a. Rozmawiałam nawet z nimi o tym, dlaczego nie ma ani jednego filmu czy serialu, w którym hacker nie byłby aspołecznym dziwakiem. No nie ma! Zakiełkowała mi myśl, żeby być może kiedyś taki zrobić.

Praca osób, które poznałam, polegała najczęściej na testowaniu bezpieczeństwa systemów, rozpracowywaniu metod nowych ataków, także poprzez zastawianie pułapek oraz analizowaniu, co, krok po kroku, robi osoba atakująca serwer. Kwestia legalności tego typu działań, nie jest bez znaczenia. W przypadku programów komputerowych, prawo jest wyjątkowo trudne w stosowaniu. Może być tak, że wedle któregoś z przepisów, operacje na bądź z wykorzystaniem programu są legalne. A tu proszę, mamy kolejny, z innej dziedziny prawa, absolutnie zabraniający takich działań. Niektórych zasad można się domyślić. Aby wiedzieć co jest przestępstwem, zwykle wystarczy intuicja. Nie trzeba usłyszeć od prawnika, że kradzież, wymuszenia, ograniczanie wolności są przestępstwem. Nie ma znaczenia, czy złe rzeczy robi się młotkiem, czy softwarem. W przypadku ograniczeń, wynikających z ochrony własności intelektualnej, poleganie na intuicji nie wystarczy. Na opinii prawnika często też nie. W wielu przypadkach nie da się z góry powiedzieć, co programistom wolno a czego nie. Stosowanie obowiązujących przepisów do programów komputerowych, przypomina wyjście z domu w za małych kaloszach. W potworny upał. Na eleganckie przyjęcie.

Oczywiście, im w wystąpieniach było więcej kodowania, tym mniej zrozumiałam. Mimo to, wyciągnęłam coś istotnego z każdego talku (podczas tego typu wydarzeń nie ma wykładów). Poza tym, w końcu, wytłumaczono mi po ludzku, jak przebiega proces uczenia maszynowego. Jak to się dzieje, że komputer nie potrzebuje wykonywać programu, by podejmować decyzje?! Z punktu widzenia własności intelektualnej i coraz bardziej zautomatyzowanych samochodów – wiedza bezcenna.

sPRAWY FILMOWE

Nie wiem, czy to jest tak, że film jest wszędzie, czy też ja dbam o to, by być w miejscach, gdzie jest. Czasem nieświadomie. Przede wszystkim, muszę w końcu obejrzeć serial Mr. Robot. Zdaniem hackerów, kolejny raz pokazano ich w stereotypowym ujęciu, ale wynagradza to fabuła. Narzędzia informatyczne, z których korzysta bohater, istnieją naprawdę. Ich twórcy także! Podczas konferencji wystąpił Pancake. Efekt jego pracy jest wykorzystany w jednym z odcinków serialu. Przez godzinę słuchałam o tym wyjątkowym programie, służącym do dekompilacji innych programów, ale w moim przypadku, trudno uznać to za spoiler.

W mieście, w którym odbyła się konferencja, kręcono Grę o Tron.  Ulice i zabudowania Girony w zasadzie nie potrzebowały charakteryzacji.  No, może poza wyschniętymi rzekami, które trzeba było odtworzyć, żeby Arya mogła wyskoczyć z łódki.

20161123_112609

 Wyciągać rękę na schodach jako niewidoma bezdomna, mogła w zasadzie od ręki.

20161126_133905

 Poniższy plac też nie wymagał wielu zabiegów, by stać się sceną dla prześmiewczych przedstawień o panujących rodach.

20161123_112805

W ostatni dzień, oczekując na samolot, chciałam iść do kina. Niestety. W sobotę pierwsze seanse były o 16:00. Muzeum za to czynne od rana.

Wnioski

1. Najwięcej uczę się na konferencjach, w których nie uczestniczą prawnicy.

2. Na takich konferencjach też się najlepiej bawię.

3. Zapamiętać: zwłaszcza kiedy bierzesz udział w evencie z hackerami, pamiętaj żeby wpisywać swój login zanim podepną komputer do wielkiego ekranu. Po skończonej prezentacji, nie zapomnij się wylogować.

Facebook