„Prawo dla filmowców”. Sezon 1: Co nas kręci, co nas podnieca.

PILOT

Nie słyszałam o filmowcach, których nie kręcą filmy. To nie jest tego rodzaju praca, w której siedzisz do 17:00, żeby potem wreszcie móc realizować swoje pasje. Według Konfucjusza, na którego błyskotliwej myśli żerują blogerzy motywacyjni1 , robienie filmów w ogóle pracą nie jest. Na pewno jest jednak sporym wysiłkiem. Prawo w różny sposób chroni efekty tego wysiłku. Dyscypliną prawa, która powinna robić to najefektywniej, jest prawo autorskie. Jego znaczenie jest niewątpliwie dostrzegane przez ludzi filmu. W słynnej wśród studentów, i nie tylko, „szarej książeczce” autorstwa Michała J. Zabłockiego2 , z 25 stron rozdziału o podstawach prawnych produkcji filmu, blisko połowę poświęcono omówieniu prawa autorskiego. Inne przepisy w zasadzie jedynie wymieniono i skomentowano w kilku zdaniach. Niezależnie od tego czy przewidziane w nim rozwiązania są dobre czy niedobre, prawo autorskie jest ważne i filmowiec musi znać jego podstawy.

Stała obsługa prawna, zakładając, że twórcę w ogóle na nią stać, wcale nie załatwia sprawy. Nie da się przecież na bieżąco konsultować wszystkich decyzji. Jeśli podejmie się takie, które są niezgodne z prawem, oznacza to stratę własnego i cudzego czasu. Właśnie dlatego zaczynam od opowieści o prawie autorskim. Podstępnie, ale niezamierzenie, ustawa o prawie autorskim3 poświęca filmom dosłownie kilka artykułów. Trik polega na tym, że tak naprawdę odnoszą się do nich także inne przepisy ustawy. Trzeba jednak wiedzieć, jak je do filmów stosować.

Ta część pozwoli filmowcom: ustalić czy to, co zrobili jest chronione przez prawo autorskie; a jeśli tak, to co to w zasadzie znaczy; kto może być uznany za twórcę i korzystać z ochrony; dlaczego nie zawsze tak jest, że prawa autorskie przysługują twórcy i w końcu czemu stosowanie prawa autorskiego w przypadku filmów bywa takie skomplikowane.

[1] „Wybierz sobie zawód, który lubisz, a całe życie nie będziesz musiał pracować” lub w innym tłumaczeniu „Wybierz sobie zawód, który lubisz, a nigdy nie będziesz zmęczony”.

[2] Zob. M. J. Zabłocki, Organizacja produkcji filmu fabularnego w Polsce, Wydawnictwo Wojciech Marzec, Warszawa 2015.

[3] „Ustawa o prawie autorskim”, „prawo autorskie” albo PrAut to skróty, których używam, mając na myśli Ustawę z 4.2.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 2006 r., Nr 90, poz. 631 ze zm.).

Tekst pochodzi z mojej książki: I. Bałos, Prawo dla filmowców, Filmowe Wydawnictwo Wojciech Marzec, Warszawa 2016.

iga-balos_prawo-dla-filmowcow_okladka

Można ją kupić w na razie przez Internet tu, tu lub w wielu innych miejscach. Już od 12. października w stacjonarnych salonach EMPIK.

Facebook