Co może robić YouTube z filmami użytkowników?!

Zazwyczaj wątek YouTube a prawo, ogranicza się do Jak bardzo można przegiąć, żeby nie zablokowali filmu. Albo Nie przegiąłem a i tak zablokowali. Tym razem o czymś innym!!

YouTube jak każdy inny

Przede wszystkim, YouTube może korzystać z filmów użytkowników na takich samych zasadach, jak sami użytkownicy. W oparciu o dozwolony użytek. Czyli nie wiadomo co i jak może używać. Różne kwestie prawa autorskiego zostały ujednolicone na poziomie UE i międzynarodowym, ale nie dozwolony użytek. Nie dość, że nie jest do końca jasne, prawo jakiego kraju należy stosować do wytyczania granic usprawiedliwionego korzystania z cudzych utworów, nie wiadomo co jest w jakim prawie. Prawnicy nie są też pewni czy dozwolony użytek to kwestia treści prawa autorskiego w danym porządku prawnym, określająca co jest chronione i na jakich zasadach, czy też może należy do wrzucić do wora pod tytułem „naruszenia prawa autorskiego”. Od odpowiedzi na to pytanie zależy sposób ustalania, prawo którego kraju jest właściwe do oceny sPRAWY.

Jakby tych wątpliwości było mało, w przypadku utworów rozpowszechnionych przez Internet, wykluczając opcję geoblokowania, nie wiadomo, na terytorium którego państwa dochodzi do korzystania z utworu. Owszem, są konwencje międzynarodowe, na przykład przeceniania, zwłaszcza przez miłośników fejsbukowych łańcuszków, Konwencja Berneńska. Zawiera ona minimalne standardy prawa autorskiego, które zwykle bez sprecyzowania w przepisach szczególnych, mają minimalne znaczenie. Jeśli spór byłby rozstrzygany przez sąd amerykański, to warto pamiętać, że USA miały określone powody, by tę Konwencję z 1886 roku podpisać w…1989. Nie zapomina się o nich przy stosowaniu jej przepisów. Nie znalazłam ani jednej pozycji z cyklu „od prawnika dla innych prawników with love”, której autor jednoznacznie zarekomendowałby jakiś algorytm ustalania prawa właściwego do oceny zakresu dozwolonego użytku.

A! I niech nikogo nie zwiedzie ostatni punkt Warunków korzystania YouTube. Wynika z niego, że

Warunki oraz relacja pomiędzy użytkownikiem a YouTube na podstawie Warunków podlegają przepisom prawa polskiego.

Nie dotyczy to kwestii dozwolonego użytku a jedynie umowy, jaką się z YouTube zawiera.

YouTube jak nikt inny

Oglądając lub zamieszczając film na YouTube, robi się to na podstawie umowy. Jej warunki można przeczytać tutaj. Mimo że są ciekawe w wielu punktach, skupię się wyłącznie na tych, określających prawa YouTube do przesłanych treści. Zgodnie z Punktem 8.1.A:

8.1 Przesyłając do YouTube lub zamieszczając w jego witrynach Treści, użytkownik udziela:
A. YouTube nieograniczonej terytorialnie, niewyłącznej, bezpłatnej, zbywalnej licencji (z prawem sublicencji) na korzystanie z Treści, powielanie takich Treści, ich rozpowszechnianie, opracowywanie na ich podstawie utworów zależnych, ich wystawianie bądź wykonywanie w związku ze świadczeniem Usług i prowadzeniem działalności YouTube, w tym m.in. do promowania i rozpowszechniania Usług w części lub całości (wraz z utworami zależnymi) niezależnie od formatu nośnika i sposobu przekazywania materiału.

Nie bez znaczenia jest Punkt 14.5:

14.5 Użytkownik uznaje i zgadza się, aby każda ze spółek wchodzących w skład grupy, do której należy YouTube, była osobą trzecią-beneficjentem Warunków oraz że spółki takie będą uprawnione egzekwować bezpośrednio te postanowienia Warunków, z których przysługują im pożytki (lub prawa) oraz na postanowieniach takich polegać. Poza powyższymi, inne osoby ani spółki nie będą mogły być beneficjentami Warunków.

Oznacza to, że każdy z uploadowanych filmików może być wykorzystany do promocji YouTube. Za darmo i za chwilę. Postanowienia licencji nie ograniczają się do fragmentów materiałów. Zwraca uwagę, że chodzi nie tylko o pliki zamieszczone, ale też jedynie przesłane.Co więcej, YouTube może filmy opracowywać. UWAGA! Jeśli chodzi o użytkowników YouTube, wolno im dokonywać określonych czynności jedynie w ramach funkcji, oferowanych przez portal. Sprowadza się to do tworzenia playlist i odesłań. Sam YouTube na siebie takiego ograniczenia nie nakłada. Wolno mu zatem pobierać, ciąć, zestawiać i puszczać dalej. Ponieważ Warunki odnoszą się do licencji niewyłącznej, istnieje duże prawdopodobieństwo, że w przypadku sporu, sąd podejdzie liberalnie do wykładni jej postanowień. Może nawet przymknie oko na nie do końca precyzyjne określenie pól eksploatacji.

Zagadką jest natomiast, jak interpretować postanowienia licencji w kontekście Punktu 14.5. Czy to oznacza, że taki Google może korzystać z zamieszczonych na YT materiałów do własnej promocji czy też wciąż chodzi wyłącznie o promocję samej platformy YT?! Nie mam pojęcia. Prawdopodobnie Google będzie miało inne, niż użytkownicy YT.

Można rozważać czy takie postanowienia nie stanowią niedozwolonych klauzul umownych. Problemy są dwa: 1) no można…; 2) coraz więcej użytkowników, zwłaszcza tych, których filmy są warte wykorzystania, prowadzi działalność gospodarczą.

Ta druga grupa powinna się zastanowić czy YT to rzeczywiście dobre miejsce do chwalenia się efektami swojej pracy. Nawet jeśli zleceniodawca zgodzi się na wstawienie filmu na kanał danego twórcy na YT, może być co najmniej zaskoczony, gdy zobaczy ujęcia w reklamie platformy.

Źródło YouTube

Niezależnie od zakresu udzielonej licencji, autorowi materiału przysługują autorskie prawa osobiste. Sprowadza się to do obowiązku oznaczenia materiału imieniem i nazwiskiem twórcy lub używanym pseudonimem, być może, w zależności od okoliczności, nazwą kanału. Należy jednak uwzględnić zwyczaje rynkowe. Czy ktoś widział creditsy w reklamach, poza momentem odbierania jakiejś nagrody przez agencję?! Dla pocieszenia, twórca, mimo iż udzielił zgody na tworzenie utworów zależnych, może protestować, jeśli sposób wykorzystania jego materiału lub wprowadzone do niego zmiany wypaczają jego sens, wymowę, przesłanie etc. No chyba że zmieści się to w granicach parodii.

To co, filmowcu?! Ile zrobiłeś już reklam dla YouTube (i być może Google)?!

Facebook